Przedstawiamy „Eksponaty miesiąca” Działu Dziedzictwa i Kultury Kresów – dwa samowary z wystawy „Kresy. Ocalone wspomnienia”.
Znacie powiedzenie: „Nie jeździ się z samowarem do Tuły”? To odpowiednik naszego: „Nie wozi się drzewa do lasu”. I nie bez powodu właśnie Tuła znalazła się w tym powiedzeniu. W XIX wieku to miasto stało się słynnym ośrodkiem produkcji samowarów, a wyroby tamtejszych fabryk trafiały nie tylko na rynek rosyjski, lecz także do Francji, Niemiec i Austro-Węgier.
Choć samowar kojarzymy przede wszystkim z Rosją, historia urządzeń działających na podobnej zasadzie prowadzi nas znacznie dalej na Wschód.
W Chinach od dawna znano naczynia do podgrzewania wody, w których zbiornik połączony był z paleniskiem na węgiel drzewny i przechodzącą przez jego wnętrze rurą. Podobne rozwiązania występowały również w Japonii i Iranie. Znaleziska archeologiczne z terenów dzisiejszego Azerbejdżanu wskazują, że naczynia wykorzystujące podobną zasadę ogrzewania mogły być znane już kilka tysięcy lat temu.
Rozwój samowarów związany był przede wszystkim z rozpowszechnieniem się herbaty, która od XVII wieku zdobywała coraz większą popularność.
Samowar – metalowe, z mosiądzu, urządzenie do gotowania i utrzymywania gorącej wody – okazał się idealnym towarzyszem herbacianego obyczaju. Sama jego nazwa pochodzi od rosyjskiego słowa „самовар”, które można rozumieć dosłownie jako „sam gotuje”.
W XVIII i XIX wieku produkcja samowarów rozwinęła się w Rosji na wielką skalę, a jednym z jej najważniejszych ośrodków stała się właśnie Tuła.
Klasyczny samowar żarowy działał niezwykle pomysłowo. Przez zbiornik z wodą przechodziła pionowa rura paleniskowa, w której spalano węgiel drzewny lub drewno. Rozgrzana rura ogrzewała otaczającą ją wodę, którą następnie nalewano przez kranik. Na górze samowara ustawiano niewielki czajniczek z mocną esencją herbacianą, rozcieńczaną później wrzątkiem prosto z samowara.
Samowary występowały w bardzo wielu odmianach – wyróżniano około 60 form i kształtów. Tak duże zróżnicowanie pokazuje, że samowar był nie tylko praktycznym urządzeniem, lecz także przedmiotem, którego wygląd i dekoracyjność miały znaczenie.
Prezentowane przez nas dwa okazałe samowary żarowe, oba wykonane w Tule, reprezentują charakterystyczne formy określane jako „wazon” i „słoik”.
Oba zachowały typową konstrukcję z wewnętrzną rurą paleniskową, kranikiem oraz miejscem na ustawienie czajniczka z esencją herbacianą.
Pierwszy ma pękaty, dekoracyjny korpus, ozdobne uchwyty i kranik, drugi zaś bardziej smukłą, cylindryczną formę. Szczególnie interesujące są zachowane na nich sygnatury i medaliony, świadczące o renomie producentów. Jeden samowar pochodzi z fabryki Bataszewów/БАТАШЕВ, drugi – Fiodora Zubowa/ЗУБОВ. Widoczne na nich daty 1868 i 1870 odnoszą się do wyróżnień prezentowanych w formie medalionów.
Wyroby tulskich wytwórni trafiały również na rynki zagraniczne. W przypadku Zubowa stosowano formę nazwiska „FRIDERICS ZOUBOFF”, ułatwiającą rozpoznanie marki poza granicami Imperium Rosyjskiego.
Medale i oznaczenia umieszczane na samowarach nie były więc jedynie dekoracją – informowały o nagrodach zdobywanych na wystawach przemysłowych i stanowiły swoistą reklamę oraz świadectwo jakości wyrobu.
W drugiej połowie XX wieku tradycyjne samowary zaczęły stopniowo znikać z domów. Zastępowały je wygodniejsze czajniki, a następnie urządzenia elektryczne. Dzisiaj samowar stał się niemal archaizmem – przedmiotem muzealnym i kolekcjonerskim.
Ale patrząc na nasze dwa eksponaty, warto pamiętać, że samowar oznaczał kiedyś znacznie więcej niż tylko gorącą wodę. Był jednym z charakterystycznych elementów dawnego domu kresowego, jego sercem. Stał na stole podczas rodzinnych spotkań, przyjmowania gości i długich rozmów przy herbacie. Był przedmiotem codziennym, a zarazem symbolem domowego ciepła i gościnności.
Dziś te dwa samowary opowiadają nam więc znacznie więcej niż historię dawnego rzemiosła. Przywołują świat dawnego domu kresowego, zapach herbaty i codzienne rytuały. Są pięknym świadectwem świata, który powoli odszedł w przeszłość.
Zapraszamy do obejrzenia naszych „Eksponatów miesiąca” osobiście, na wystawie „Kresy. Ocalone wspomnienia”.
Powodzenie!
Niepowodzenie!