Rozważania o istocie świętości na wystawie manuskryptów i starodruków

Dzisiaj w Kościele wspomnienie św. Jadwigi śląskiej. Warto się przy tej okazji zastanowić nad istotą świętości.

Zofia Kossak-Szczucka w książeczce „Beatyfikacja Piotra Skargi” tak świętość definiuje:

„Przywykliśmy uważać świętość za pewną anormalność, może nawet chorobliwą, za nieprawdopodobny wyskok. Jesteśmy tak konsekwentnie nastawieni na przeciętność, że o świętości prawie wstydzimy się mówić. A przecież, choć tak wielka, sprowadza się ona do rzeczy prostej:

Miłować Boga i ludzi tak mocno, by to uczucie odbijało swoje piętno na każdej myśli, słowie i czynie.

Nic więcej.

Kościół ma tysiące świętych. Są wśród nich nie tylko przedstawiciele wszystkich klas, ale i wszystkich możliwych typów ludzi. Intelektualiści, mędrcy, artyści, prostaczkowie o niczym niewiedzący, lękliwi, gwałtowni, pokorni, zuchwali. Lecz tamtą cechę zasadniczą mają wszyscy wspólną”.

Czy jednak nie myli się trochę autorka „Pożogi”? Czy nie jest jednak świętość „nieprawdopodobnym wyskokiem”, ponad przeciętność i ponad ludzką miarę, i ponad własne ograniczenia? Czy nie na tym to polega? Oczywiście święty świętemu nierówny, to inna sprawa.

Ale co na to niewierzący?

Czy można być świętym bez Boga? – pyta Albert Camus w powieści „Dżuma”. Jego zdaniem można być świętym bez Boga. Nie zostanie się wyniesionym na ołtarze Kościoła katolickiego z przyczyn formalnych niejako, ale świętość objawiającą się w czynach wynikających z miłości bliźniego, bez wiary w Boga, można osiągnąć. W końcu Bóg, wszechmocny, bez naszej wiary i miłości do Niego z łatwością sobie poradzi, bliźni potrzebujący pomocy – już niekoniecznie.

Tak więc tę „cechę zasadniczą” – miłość bliźniego, aktywne współczucie – ale podniesioną do heroicznych wymiarów, mają wspólną wszyscy święci: i ci wierzący Kościoła katolickiego i wszystkich kościołów, wszystkich religii, i ci niewierzący, agnostycy, ateiści, wątpiciele; przy czym ci drudzy muszą się wykazać jeszcze większym „szaleństwem” niż owi z dawnych wieków „szaleńcy Boży”, jak ich Zofia Kossak-Szczucka w zbiorze swoich legend hagiograficznych, tak właśnie zatytułowanym, określiła.

Na naszej nowej wystawie czasowej, którą przygotowała kustosz Małgorzata Młynarska, możemy obejrzeć reprodukcje wszystkich ilustracji z „Legendy o świętej Jadwidze”, czyli tzw. „Kodeksu Lubińskiego”, oraz faksymile tego bezcennego dzieła.

Start typing and press Enter to search